Tego nie powiem. W teatrze było jak zwykle, ni lepiej, ni gorzej.
ERNEST
Więc?...
JULIA
Gdybyś pan był przyszedł8, byłbyś mi oszczędził kłopotu tłumaczenia każdemu powodów twojej nieobecności.
ERNEST
Czyż jestem dla nich tak interesującą osobistością?
JULIA
Zdaje się w istocie, że obchodzimy ludzi więcej, aniżeli na to zasługujemy. Przez cały wieczór brzmiało w naszej loży: „Pani sama! Cóż porabia pan Ernest?” — „W domu pracuje”. — „Czy pan Ernest nie chory?” — pyta inny. — „Cóż pani miły, nierozdzielny towarzysz?” — „Dziękuję, zdrów, dzięki Bogu, pisze w domu”. A potem w sposób „dowcipny”: „Cóż to, słońce dziś bez cienia?”. I tak bez ustanku. Zniecierpliwiło mnie to w końcu, a gdy to moje zniecierpliwienie pokazałam, pytający uśmiechnął się jakoś... dziwnie. Lecz mówmy o czym innym, o pańskim dramacie.