Z kolei Heyst uśmiechnął się do niej.
— Nie widzę tu doprawdy żadnego powodu do strachu.
— Chciałam powiedzieć, że nie boję się o siebie.
— Mam cię za bardzo odważną — rzekł. Twarz jej znów się zaróżowiła. — A ja — ciągnął Heyst — taki jestem oporny w stosunku do wrażeń zewnętrznych, że nie mógłbym nazwać siebie odważnym. Nie reaguję dość mocno. — Zmienił ton. — Wiesz, że dziś z samego rana byłem u tych ludzi?
— Wiem. Bądź ostrożny! — szepnęła.
— Ciekaw jestem, jak można być ostrożnym! Miałem długą rozmowę z tym... ale ty ich nie widziałaś. Jeden z nich, to fantastycznie cienki i długi osobnik o pozorach chorego; nie zdziwiłbym się zresztą, gdyby był rzeczywiście chory. Mówił o tym z tajemniczym naciskiem. Przypuszczam, że chorował na febrę tropikalną, ale nie tak bardzo, jak stara się we mnie wmówić. To jest — jak się to mówi — człowiek z towarzystwa. Zdawało mi się, że zacznie opowiadać swoje przygody — o które go nie pytałem — ale zamiast tego zauważył, że to długa historia i że może innym razem —
— „Pan chciałby zapewne wiedzieć kim jestem?” — zapytał.
— Odrzekłem, że pozostawiam to jego woli, tonem, którego dobrze wychowany człowiek nie może nie zrozumieć. Podniósł się na łokciu — leżał cały czas na łóżku polowym — i rzekł:
— „Jestem tym, który —”
Lena zdawała się nie słuchać, lecz gdy Heyst przestał mówić, zwróciła ku niemu głowę szybkim ruchem. Wydało mu się, że to był ruch badawczy, ale się mylił. Wrażenia jej były mgliste; cała jej energia skupiła się w walce, którą pragnęła podjąć w wielkim porywie miłości i zaparcia się siebie, tego wzniosłego rysu kobiecości; którą pragnęła prowadzić sama jedna aż do ostatka, wszystkiego mu oszczędzając — nawet świadomości tego, co czyniła, o ile by to było możliwe. Byłaby chciała zamknąć go gdzieś podstępem. Gdyby była w stanie uśpić go na kilka dni, użyłaby środków nasennych lub czarów bez najmniejszego wahania. Uważała, że jest za dobry na zetknięcie się z ludźmi tego rodzaju, a przy tym niedostatecznie uzbrojony. To ostatnie spostrzeżenie nie miało jednak nic wspólnego z materialnym faktem zniknięcia rewolweru. Lena nie umiała ocenić tego faktu w całej rozciągłości.