— Nie ma nic — westchnęła i nagle zwróciła się do mnie z zaledwie dostrzegalnem błaganiem w głosie:

— A więc dlaczego przybył pan stamtąd? Mówił o panu zbyt często. Lękałam się pana. Czy... potrzebuje go pan?

— Nigdy więcej nie wrócę — rzekłem z goryczą. — On mi niepotrzebny i nikt go nie potrzebuje.

— Nikt — powtórzyła tonem zwątpienia.

— Nikt. Wierzy pani, że jest silny, rozumny, odważny, wielki — więc dlaczego nie ufasz mu? Odjadę jutro — i wszystko będzie skończone. Już nigdy głos z tamtego świata nie zakłóci pani spokoju. Świat, którego pani nie zna, jest zbyt wielki, by odczuć mógł brak Jima. Rozumie pani? Zbyt wielki! Trzyma pani jego serce w swych dłoniach. Musi pani to odczuwać, musi wiedzieć o tym.

— Tak, wiem o tym — szepnęła nieruchoma i cicha jak statua.

Czułem, że niczego nie dokonałem, a teraz już nie jestem pewny, czego pragnąłem dokonać. Wówczas byłem przeniknięty niewytłumaczonym zapałem, jak przed jakimś wielkim, użytecznym zadaniem. Ona była panią jego serca, jak to jej mówiłem. Należał do niej zupełnie — oby tylko mogła w to uwierzyć! Miałem jej powiedzieć, że na całym świecie nie ma nikogo, kto by potrzebował jego serca, umysłu, ręki. Był to zwykły los, a jednak zdawało się czymś okropnym wyrazić się tak o człowieku. Słuchała, nie mówiła słowa, a jej milczenie było jakby protestem niezwalczonej niewiasty. Co ją obchodzić może świat leżący za lasami? — spytałem. Z tłumów zamieszkujących obszary nieznane, upewniałem ją, nie przyjdzie nigdy żaden znak, żadne wezwanie. Nigdy! Nigdy! Nigdy! Ze zdziwieniem przypominam sobie, z jaką mocą wymawiałem te wyrazy. Miałem złudzenie, że nareszcie schwyciłem widmo za gardło. Po co ma się trwożyć? Wie, że jest silny, mądry, dzielny. Jest taki bez wątpienia. Mało tego. Jest wielki — niezwalczony — a świat go nie chce, zapomniał o nim, nie poznałby go nawet!

Umilkłem; głęboka cisza otaczała Patusan, tylko tam, na rzece, ktoś pluskał wiosłem o wodę.

— Dlaczego? — szepnęła.

Odczułem gniew, jakiego się doznaje mocując się z kimś. Widmo usiłowało wydrzeć mi się.