— On ich naraz po trzy holuje, jak ten holownik Watkinsa o dwu kominach, który ciągnie trzy szkuńce.
— Kulawiec z ciebie, Jasiu, ale i gałgan!
— Jasiu, opowiedz nam o tej, co to miała jedno oko niebieskie, a drugie czarne. Dalej-że.
— Dziewczyn o jednym czarnym oku jest zatrzęsienie na Highway...
— Nie, taka jest tylko jedna — opowiedz nam, Jasiu.
Donkin spoglądał surowo i z obrzydzeniem; Jimmy’ego to męczyło, któryś z siwych wilków morskich potrząsał głową z cichym zadowoleniem, uśmiechając się dyskretnie znad fajki. Knowles, zbity z pantałyku, obracał się to w jedną, to w drugą stronę.
— Nie! Z wami to nigdy nie można pomówić rozsądnie...
Wycofał się wstydliwie, pomrukując, ale pochlebiło mu to. A tamci ryczeli ze śmiechu, tłocząc się w jaskrawym blasku koło tapczanu Murzyna. Zapadła jego czarna twarz poruszała się niespokojnie na białej poduszce. Zerwał się nagły powiew i zatrząsł płomieniem w lampie; tam na zewnątrz załopotał wysoko w górze żagiel, a niżej któryś szkotowy blok przedniego masztu jął uderzać z grzmiącym szczękiem w żelazny pancerz burty. Przyleciał z dala okrzyk:
— Baczność ster!
I odpowiedział mu dalszy głos: