— Wykończcie mnie od razu — powtarzał zdławionym głosem.
W końcu musiał wmieszać się Sotillo.
Zgiełk i zamieszanie na mostku wzmogły się do tego stopnia, iż sternik uciekł od koła. Schronił się do hali maszyn i zawiadomił o wszystkim inżynierów, którzy nie zważając na groźby pilnujących ich żołnierzy, zatrzymali maszyny i oświadczyli, iż wolą zginąć od kuli niż pójść na dno.
Było to wówczas, kiedy Nostromo i Decoud po raz pierwszy usłyszeli, że parowiec się zatrzymał. Gdy przywrócono porządek i zapalono lampę przy busoli, ruszył znowu naprzód, przepływając w pewnej odległości od lichtugi, w poszukiwaniu Izabel. Wysp nie dostrzeżono; na błagalne zaklęcia kapitana Sotillo pozwolił powtórnie zatrzymać maszyny i czekać na jedno z przejaśnień, zdarzających się od czasu do czasu wskutek przesuwania się chmur tworzących ciemną zasłonę nad wodami zatoki.
Sotillo, stojąc na pokładzie, co pewien czas pomrukiwał gniewnie na kapitana. Ten kłaniał się i usprawiedliwiał, błagając su merced216 pułkownika, by zechciał mieć na uwadze ograniczenia, jakim pod wpływem ciemności nocnych ulegają zmysły ludzkie. Sotillo pienił się z wściekłości i niecierpliwości. Podobna sposobność nie powtarza się dwa razy w życiu.
— Jeżeli twoje oczy nie są na nic przydatne, to każę ci je wyłupić! — wrzasnął.
Kapitan parowca nic nie odpowiedział, gdyż właśnie w tej chwili, po przelotnym deszczu, zamajaczyła niejasno bryła Wielkiej Izabeli i zniknęła znowu, jakby spłukana falą głębszej ciemności, która poprzedzała nową ulewę.
Tyle mu wystarczyło. Głosem człowieka, który odzyskał życie, oświadczył srogiemu pułkownikowi, iż za godzinę przybije do lądu w Sulaco. Okręt ruszył pełną parą, a na pokładzie wszczął się ruch, gdyż żołnierze przygotowywali się do lądowania.
Zgiełk ten słyszeli wyraźnie Decoud i Nostromo. Capataz zdawał sobie sprawę z jego znaczenia. Tamci dostrzegli Izabelę i zdążali teraz prosto do Sulaco. Był zdania, iż przepłyną tuż obok, ale sądził, iż nie zdołają dojrzeć lichtugi stojącej w miejscu ze zwiniętym żaglem.
— Nawet gdyby się o nas otarli — mruknął.