i za nic sobie mając wzrost twój tęgi, krzepki,

nieraz w poufałości i śmiałości wielkiej

dziobały twoje trepki;

ty dobywszy z zanadrza kawał chleba suchy,

sypałeś im okruchy...

*

Kędyś za borem Szymoty,

poza Kwaczałą, Lipowcem,

chował się słońca krąg złoty;

wieczór już zwolna szarym pokrowcem