Opuszczony okopie — o pospólny grobie,
o męczeński cmentarzu ty bratni,
który szarzy żołnierze-skazańce,
na żer posyłani armatni,
już za życia kopali w ziemi — samym sobie!
Jakże ścichły twe rowy, twe schrony, twe szańce,
które — błyskawicowym biegnące zygzakiem —
waliły ongi w ziemię — albo w nieboskłony —
piorunem, co tnie, pali, miażdży i osłupia!...
Gromy stlały... i wszędzie — jakbyś posiał makiem —