nie próbowali śladów twych ostatnich zatrzeć...
Choć kiedyś, gdy ich znagła szał ogarnie nowy,
znów na siebie się rzucą — zajadli —
i znów się do kilofa wezmą i do szpadli,
zaczną w ziemi strzeleckie ryć rowy...
Dziś — nie jesteś potrzebny nikomu...
Cichy siedzę nad tobą — zapomniany okopie...
Obaj milczym — nie mówim ni słówka.
Obaj — skryci w gęstwiny splot bujny —
wytężamy wzrok ostry i czujny,