Przeto z niebem gwarzyły dwie dumne wieżyce,

czasu i dziejów smętne rozważając szanse:

z jednej zegar wydzwaniał godziny, kwadranse,

a z drugiej dzwon ogłaszał święta i rocznice.

Tyle razy słyszałem serc spiżowych bicie — —

i wiedziałem, że już dnia minęła połowa,

kiedy, jako wskazówka, wieża zegarowa

wskazywała na słońce, stojące w zenicie.

A gdy noc owładała wielkim niebios stropem,

gdy jak wielka soczewka tkwił na niebie księżyc,