Tyś dla mnie była zachwytów Edenem,

Tyś mnie darzyła ciszą i spokojem.

W twych nieskalanych kształtach i dziewiczych

Ja się kochałem, jako małe chłopię,

W twego oblicza rysach tajemniczych,

Co przeglądają się w błękitów stropie.

Z twych wielkich okien tak rozległy przecie

I tak cudowny widok był na świat...

O wieżo, wieżo, najpiękniejsza w świecie,

Ty ukochanie moich młodych lat!