Co za sztuka! to nie byłby dowód miłości, a ja muszę przekonać pannę Paulinę, że mi chodzi o nią a nie o majątek. Zresztą, jak się pan będziesz opierał, to się zrzeknę chyba posagu.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
To, to, to. Sfiksowałeś wyraźnie, tu as fixé. Czy myślisz że pozwoliłbym na to, żebyście siedzieli o głodzie i chłodzie. Cóżbym ja był za ojciec!
MAURYCY
A ja co za mąż, gdybym nie potrafił własną pracą utrzymać żony.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
zdesperowany
No, i gadajże tu z nim!
SCENA VIII
Poprzedzający, Władysław.