KOTWICZ
Jest racja, pójdźmy do kątka.
Wychodzą spiesznie w głąb ku prawej stronie.
SCENA III
Maurycy, Władysław, Dzieńdzierzyński potem Michałek
Dzieńdzierzyński w eleganckim stroju myśliwskim z wszystkiemi przyborami, przy kordelasie, ale mina mieszczańska; wyrazy cudzoziemskie wymawia mocno polskim akcentem.
DZIEŃDZIERZYŃSKI
Tak się strzela, moi panowie... cały nabój w centrum! do Władysława wskazując na Maurycego, który na boku zwija papieros voyez vous, quel nez... jak mu się nos wyciągnął.. nie strawi tego mojego trjumfu... ale bo też to był strzał kapitalny. n. s. Zkąd mi się wziął, ani wiem.. głośno No cóż, nic nie mówisz?
WŁADYSŁAW
Zdziwienie odebrało mi mowę.