Tam, gdzie niedawno znaleźli wisielca?... wiem, słyszałem, ma być bardzo dzikie ustronie... cóż za miejsce obrali.

KOTWICZ

Chciałeś pan żeby się strzelali na dziedzińcu? i tak jest ryzyko... wszystko przygotowane do natychmiastowego wyjazdu za granicę w razie nieszczęścia... odchodząc Proś pan Boga, żeby do tego nie przyszło... ale nie powiem żebym miał dobre przeczucie

Odchodzi głębią.

SCENA IV

Dzieńdzierzyński, potem Pola.

DZIEŃDZIERZYŃSKI

Jeżeli on ma złe przeczucie, cóż dopiero ja!... co zrobić!... chodzi prędkiemi kroki gdyby moje usposobienie na to pozwalało, sambym tam pojechał i rozbroił tych szaleńców... przymusił, żeby sobie dali pokój.. Nawet gotowem to zrobić... ale nuż nie zechcą mnie słuchać, dostałbym się pomiędzy pistolety, musiałbym być poniewolnym świadkiem spotkania... dziękuję za to. chodzi j. w., po chwili Gdyby tak było bliżej do miasta, poleciałbym do powiatu, i wziął ztamtąd strażnika ziemskiego, na takich półgłówków nie ma innej rady. Ale gdzież! nim tam zajadę, to już będzie po wszystkiem patrzy machinalnie na zegarek: nagle Ale! mam, bon! wszakże tu jest gmina, wójt... lecę do niego o pomoc... niech będzie co chce, powiązać ich jak baranów... szuka kapelusza.

POLA

wchodząc prędko z lewej strony, spłakana