Kotwicz, Strasz, Szambelanic, Maurycy, Władysław, później Dzieńdzierzyński
SZAMBELANIC
Nie! teraz jest niemożliwem polowanie w swoim własnym lesie, słowo uczciwości daję.. komunizm jakiś, zuchwalstwo bez granic... Co to był za jeden?
WŁADYSŁAW
śmiejąc się
Pisarz wójta.
SZAMBELANIC
oburzony
Nie może być! No patrzcież, i taki fagas, panie, pozwolił sobie zająć stanowisko obok mnie, za pan brat... Lis szedł prościusieńko na mnie, wtem jak go poczuł..