chrapliwe pierwotne krzyki

trzaskają nad światełkiem muzyki

i wąwozami popłynęła szumu ulewa

te wiersze z mitycznego kraju

niechcące śpiewać

lato na wołyniu

łąka huśtawka

sznury pogody chrzęszczą

rozwiewa się nieba kaftan

w rozkołysaniach