wody spadły w cień bez nazwiska

cień w olbrzymie paprocie

z dołu posrebrzane

spadał o sny o sny

bardzo głęboko siwy tuman zmurszały

twarze krążą bezwładnie oślepłe

zalane strużącą się krwią

każdej dłoni kwiat biały

ciepły

w atmosferze stojącej pływa drżąc