pod wierzbę obciążoną złocistym okwiatem

w milczeniu plam świateł

luby jest postój

taki w pamięci pejzaż się otwiera

choć dzień niejeden go pokrył

jezioro na litwie nazywało się wiero

ten rybak bogdan modryj

myślę miasto niebo w łunie rudawej

tam zdziera płuca we wrzasku odlewni wentyl

pod kratami mostu okręt zawył