prócz księżycowych i słonecznych gloryj

spokój

ranek

zaczęło się wiotko

po pierwsze w mętnym tętnic szumie

popłynęły bladawe koła srebrem lazurem się mieniąc

na wylot skroś nocy słodkiej

krzyknął tego nie umiem

zawisły

każde koło brzęknęło jak pieniądz