elegia uśpienia

godziny gorzkie bez godów

czarny druk na pożółkłych stronicach

jakby ze stromych schodów

spływała w mroku żywica

zwija się zaułek zawiły

zagubiony we własnych załomach1

tętnią mu rynsztoków żyły

rytmami dwoma

niebo sine niebo szare