w krwawych ciemnościach czaszki

dni malowane zmierzchem

śniąc także jak zły list potargam

wtedy

kwiaty na gwiazdach wierzchem

rajskie ptaki obsiadają parkan

rzeką świateł ścieka śnieg zbrudzony

tęcz jest tyle tęcze lecą ulicą

jedna niesie konew

z żywicą