pszenicę pochyla nad ziemię

Jeden kłos dwa trzy kłosy

nieskończoności płowe włosy

giną rząd za rzędem

za moim i nieskończoności pędem

koniec rewolucji

Marszczyła się ceglasta woda

przygnębiały ją domy ceglaste

żeglowała czarna łódź niepogoda

nad miastem