które odbłysk na kratach rozgwieżdżą

suną ceglane mury bramy

jedna schyliła się nawet jak maszt

w bramach wisła na przestrzał

brzeszczot to srebrem chłodny

rzuciła go po ciepłym dniu

otarłszy ostrze o zmierzch i o ruń

rzuciła go wiosenna noc pogodna

sobie do nóg

pod toruń