śpiewem dzwonów dzwonna burgundia1

durzy czarem snów porannych

był ciemny po niwach tupał ulewą

potem bębnił bębnił w napiętą przedmieść pustkę

a wymykał się zwinnie lampom cieniom

wieloręcznym drzewom

sypiąc bezdźwięczny pieniądz

szklisty boraks2 lęku złego łuskę

jeżeli nie podbiegnie do wodotrysku nie

samo mu się nachyla lustrzane dno kwiaciarni