pod falą która do trzcin szepcze to samo to samo

opodal kobiety niemłode łowią półmroku miąższ

dłońmi utkwione w gąszcz w niebieskich świateł gąszcz

za śladem stąpa chłopak smukły jak kąkol37

niczyich oczu nie wabi łąka ta boża łąka

powieki zamknięte spokoju przydają twarzom

wieńczony oni nie widzą nie wiedzą nie marzą

a tutaj miłe dzieciątko piasek zsypuje do naczyń

rączkami wdzięcznie przebiera i także nie wie nie patrzy

młodzieńcy idą a śpią sandał ich rosę otrąca