od dnia do dna
twarze płaszczyzny ścian słońce bredzi i brodzi
miałkim upałem południa sypie się w świat codzienny
twarze nie twarze złote w powietrzu gemmy1
zarysy domów drżą gorąco myślę czas ruin
żaluzje story2 czekają wieczornych godzin
ulicą ta nachyla się jak zmęczony nieboskłon
zstępowały młode jawory3
stoją teraz puszyste kociątko kryje się za pnie
zabawa doprawdy jaworowe wojsko