ogni ogni świętych

żeby żar nagle zmiął to w garściach

batem ceglastym goniąc kopuły chmury bzy ptaki

potwory wodne

w dnia nienawistnych przepaściach

mokrymi centnarami6 po oknach zanadto spokojnych

nawałnicami chichotu w zmyślone kołysanki

bić bić bić wspominane wiatraki

ach burzo bez pamięci błyskawic grzebienie w dół i wszerz

burzo chwały okrzyki z chaosu który się zbudził