opowiadanie
dian kończący rachunki zatęsknił tak za obrazem
że nawet w słojach stołu frunęły dymy nad rzeką
za jabłkiem odpływającym spoglądał wędkarz starzec
punkt perspektywy je wciągał rzucony dość daleko
owoc ten targowisko zroniło skłute dżdżu szydłem
a przylepione do wzgórz rojnymi plastrami tłumów
gdzie mleko w obłych blaszankach białym trzepało skrzydłem
targ ów zroniło miasto niech się poleje ku wodzie
miasto wsporniki1 pochyłe igły gotyckich wieżyc