które krzyżami od Trójcy bodzie obłoków łodzie

i biega w jarach zielonych nie chce jak inne leżeć

dian przechodził tamtędy niedostrzegalny a hardy

darł ornaty lazuru aż słodko w zaułkach grało

natknął się na włóczęgów tak ostro sypali karty

nie patrząc znad gry do góry na pięknej tęczy pałąk

odbiegam od rytmu wiersza dian patrzy ze schodów wielkich

znów targowisko w błocie dwóch dorożkarzy podeszwy

jeden kiełbasę dzielił drugi bulgotał z butelki

na przyjacielskie śniadanie pośród drzew kałuż i mierzwy2