tętentem godzin

oto podwórza cierpienie oto ogrodu śmiech

bo upadł mocno i głucho

niby spętany jeniec

akacji starej plan w łopuchy

w łopuchy w ciernie pokrzywy

a mnoży się tam a troi

musując wulkanicznie jutrzenkowo

białych płatków zastęp

ku wybrzeżu powietrzem steruje