aksamitu fałdy urosły w całą górę
wieczór codzienna daremna
forma syntez
wsparci wzrokiem o rzekę o kratowany most
dajemy się ogarniać muzyce horyzontu
błyski w wodzie chodzą gwintem
gwintem spływa hałas uliczny
rozplusk mokry klaszcze dłońmi czarnymi o ponton
rejestrując zdarzenia milczmy
bowiem pod świateł strażą sypią się perły uroku