tak właśnie banie powietrza płyną z dna stawu pod nów

byłżebym leżąc tak pełen duchów jak spichrz

w niezrozumiałej z nimi żyjąc paraleli8

patrzę słucham bledsze się stają blaski powietrze głusza

rubinowy urasta liść

nie w gąszczu na bandaża bieli

głowa głowa

po nocy słońce na oczach muskało brew

brew ziemi sennej w kołysance drzew

ziemi sennej w drzewach gonnych9 stupokłonnych