na łono przyjął mnie chłodne porfirogeneta7 chrystus

wielkim znużeniem rubinów opasał

rubiny nieszlifowane ciekną po dłoniach po skroni

w przepaściach cisz odrywa się pierwszy kształt

jest to obraz człowieka i snu i słowa wyśpiewanego

dlaczego leżę tu i razem odpływam wzwyż

dlaczego on będzie tam a ja na blachach ikony

w głębinie cisz

na piersi czy naprawdę na piersi ciemnolicego

odpływa nowy mój kształt znów jeden znowu znów