w boju

przez mokre oka sieci horyzont

padało są chmury i obłoki szrapneli1

po ulewie dzień świeci ryżo

burzy podjudza zblakłą zieleń

młodziku a tobie żal że wsparty o koło jaszcza2

chorąży zamknął powieki

książka o to jest złote widmo zbłąkanym w bitwie u rzeki

każdy ją strzał zaprzepaszcza

młodziku widzisz bój ale tak jakoś płasko