widzenie

wiatr wieści niósł a magiczna szła noc

między grube kominy elektrowni

ile słońc ile słońc

niepodobnych

miasto było ze złota że jarzyły się jezdnie

blask siarkowy płynął po ścianach

wielki świecie

natchnienie zachwycenie ją weźmie

a ona klęczy milcząca panna