6. Już po tym wszystkim został wykryty zamach Antypatra na Salome. Jeden z domowników Antyfilosa przybył z Rzymu i przywiózł listy od Akme422, służebnicy Liwii. Akme pisała królowi, że między papierami Liwii znalazła listy Salome, które mu w zaufaniu jako dowód swej życzliwości posyła. Listy te zawierały słowa bardzo dla króla obelżywe i przepełnione bardzo ciężkimi zarzutami. Sfałszował je Antypater i przekupił Akme, aby posłała je Herodowi. Dowód zaś przeciwko Antypatrowi znalazł się w liście pisanym do niego samego; Akme donosiła w nim, co następuje: „Stosownie do woli twojej ułożyłam pismo do króla, przesyłając mu wiadome ci listy. Jestem przekonana, że natychmiast każe siostrę pozbawić życia, skoro to tylko przeczyta. Gdy wszystko pójdzie po myśli, postąpisz pięknie, jeżeli przypomnisz sobie, coś obiecał”.

7. Kiedy ten list przejęto i gdy król rozczytał się także w pismach wymierzonych przeciwko Salome, zaświtało mu podejrzenie, że może w sposób podobny zostały sfałszowane wszystkie listy w sprawie Aleksandra. Myśl, że Antypater chciał go jeszcze pchnąć do zabójstwa siostry, wzburzyła go do ostateczności. Postanowił karę za wszystkie zbrodnie wymierzyć natychmiast. Ale właśnie zapadł obłożnie. W sprawie Akme i listów przez nią na Salome nadesłanych zwrócił się z doniesieniem do Cezara. Następnie zmienił testament o tyle, że naznaczył swoim następcą Antypasa z pominięciem starszych od niego Archelaosa i Filipa, bo i tych zdążył Antypater oczernić. Cezarowi przekazał prócz innych kosztowności tysiąc talentów, a jego małżonce i dzieciom, przyjaciołom i wyzwoleńcom około pięciuset talentów. Różnym innym osobom darował niemało ziemi i pieniędzy, ale najwspanialszymi darami obsypał siostrę swoją Salome. Oto w jaki sposób zmienił testament.

XXXIII

1. Z każdym dniem król coraz bardziej zapadał na zdrowiu, do czego przyczyniały się lata podeszłe i troski423. Bo już był minął siedemdziesiąty rok życia. Strapienia rodzinne zaś do tego stopnia zasępiły jego duszę, że nawet będąc jeszcze zupełnie zdrowy, nigdy uśmiechu wesołego nie wypuścił na oblicze. Myśl, że Antypater żyje jeszcze, płoszyła sen z jego powiek; a nie chciał go tracić przed wyzdrowieniem.

2. Do tych wszystkich zgryzot przyłączyło się jeszcze powstanie ludu. Żyło wówczas w Jerozolimie424 dwóch uczonych w piśmie425, wielce biegłych w Zakonie i dlatego będących u ludu w wielkim poważaniu. Jeden z nich nazywał się Juda, syn Seforajosa, drugi Mateusz, syn Margalosa426. Ilekroć wykładali pismo, zbierała się dokoła nich cała młódź, że prawie dzień w dzień byli otoczeni tłumem słuchaczy. Kiedy dowiedzieli się, że choroba i zgryzoty trawią króla, jęli puszczać między uczniów słowo o tym, iż nastała pora wystąpienia przeciwko jawnej obrazie boskiej i doba zniszczenia rzeźb, poczynionych wbrew Zakonowi427. Albowiem nie wolno jest umieszczać w Przybytku posągów, popiersi i tym podobnych wizerunków istot żywych. Tymczasem król kazał nad wielką bramą umieścić złotego orła428. Tego to orła radzili oni uczeni w piśmie zerwać, mówiąc, że gdyby nawet z tego powodu groziło komuś niebezpieczeństwo, nie należy na to zważać, gdyż godziwa to śmierć w obronie Zakonu. Dusza takiego zyska nieśmiertelność, a będzie zażywała wieczystej szczęśliwości. Tylko ludzie niscy, którzy nie znają prawdziwej mądrości ani koło duszy swojej chodzić nie umieją, wolą umierać na jakąś chorobę niż ginąć za cnotę.

3. Kiedy właśnie krążyły takie podżegania, nagle rozeszła się wieść, że król kona. Zaraz też młódź nabrała odwagi do owego przedsięwzięcia. W samo południe, kiedy przed świątynią był zebrany liczny tłum, kazali się na linach spuścić z dachu i złotego orła zrąbali toporami. Rzecz doszła natychmiast do stratega królewskiego; przybył spiesznie na miejsce z silnym oddziałem, ujął około czterdziestu młodzieńców i powiódł ich do króla. Na zapytanie, czy to oni ośmielili się zrąbać złotego orła, odpowiedzieli od razu, że tak. Zapytani następnie, kto im to kazał uczynić, odpowiedzieli: Zakon ojczysty. Zapytani wreszcie, czemu są tak dobrej myśli, skoro za ten postępek czeka ich śmierć, odpowiedzieli, że po śmierci będą szczęśliwsi.

4. Król wpadł w taki gniew, że aż choroba jego na chwilę ustąpiła. Przybył osobiście na zgromadzenie ludu429 i w wyczerpującej mowie skarżył, jako ci młodzieńcy zbezcześcili świątynię, a pod pozorem obrony Zakonu dalej sięgające skrywają zamiary; żądał też, aby jako bluźniercy surowej podlegli karze. Lud się uląkł, aby wielu nie pociągnięto do badań, więc go prosił, niech ukarze tylko wichrzycieli, co to młódź podburzyli, dalej wszystkich przyłapanych, ale innym niechaj da przebaczenie. Król zgodził się na to, aczkolwiek niechętnie; kazał tedy tych, którzy się na linach do orła spuszczali, oraz owych dwóch uczonych w piśmie żywcem spalić, resztę zaś przyłapanych oddał pachołkom, aby ich zgładzili .

5. Ale też i zaraz choroba rzuciła się na całe jego ciało, powodując rozmaite boleści430. Silnie nie gorączkował, wszelako po całej skórze uczuwał dotkliwy świąd i wielki ból na wnętrzu, nogi mu tak nabrzękły jak w wodnej puchlinie. W żywocie czuł jakby ogień, a gdzie miał wstyd, utworzył mu się wrzód ropiący, z którego wyłaziły wszy. Prócz tego cierpiał na brak oddechu, że wcale nie mógł leżeć; wreszcie dolegały mu kurcze we wszystkich członkach. Wróżkowie mówili, że to kara za stracenie owych uczonych w piśmie. On sam, choć się srodze nacierpiał, chciał się leczyć i żyć. Kazał się też wieść za Jordan do ciepłych źródeł Kallirroe431, aby zażywać tam kąpieli. Wody te spływają do Asfaltowego Jeziora432, a są całkiem słodkie433, że można je pić. Tu lekarze orzekli, że najpierw należy całe jego ciało nagrzać ciepłą oliwą. Ale gdy go opuszczono do napełnionej tą oliwą wanny434, zaraz oczy stanęły mu w słup jak umierającemu. Na wrzask, jaki służba podniosła, przyszedł nieco do siebie, ale już stracił wszelką nadzieję wyzdrowienia. Kazał wtedy każdemu żołnierzowi wypłacić na głowę po pięćdziesiąt drachm, a hegemonom i dworzanom znaczniejsze sumy.

6. Skoro w drodze powrotnej przybył do Jerycha, jeszcze mu się rzuciła czarna żółć435. A chociaż śmierć mu patrzyła już z oczu, jeszcze wpadł na piekielny pomysł. Oto kazał z całej Judei żyjących po wsiach najbardziej szanowanych sprowadzić mężów i zamknąć ich w tak zwanym hipodromie436. Następnie, wezwawszy do siebie siostrę Salome i męża jej Aleksasa, tak do nich przemówił: „Wiem, że Żydzi w dzień radości zechcą zamienić dzień mego zgonu. Ale posłuchajcie jeno mego polecenia, a będzie i żałoba po mnie, i pogrzeb wspaniały. Gdy wydam ostatnie tchnienie, przykażcie żołnierzom wyrżnąć wszystkich, co są tam zamknięci, aby cała Judea i dom każdy musiał mnie płakać”.

7. Gdy takie wydawał rozkazy, przybyli z Rzymu posłowie z listami, które donosiły, że Akme została z rozkazu Cezara stracona, a na Antypatra wydany wyrok śmierci; jeżeli jednak ojciec woli go skazać na wygnanie, Cezar się temu nie sprzeciwi. Herod ożywił się na krótką chwilę. Ale następnie, nie mogąc już zupełnie przyjmować pokarmu, gdy go dusił kaszel i dręczyły inne cierpienia, postanowił ubiec, co mu niosło przeznaczenie. Wziął jabłko i zażądał noża, bo zawsze owoc ten krajał, spożywając. Obejrzawszy się, czy go kto nie śledzi, podniósł rękę z nożem i chciał się przebić. W tej jednak chwili przyskoczył do niego krewniak Achiabos i chwycił go w porę za rękę. Natychmiast cały pałac zapełnił się krzykami i biadaniem, jak gdyby król już rzeczywiście skończył. Ledwie te głosy uderzyły o uszy Antypatra, zaraz nabrał ducha i począł z uniesieniem wołać na stróżów więziennych, że sowicie ich nagrodzi, jeżeli mu zdejmą kajdany i uciec pozwolą. Wszelako dowódca straży nie tylko się na to nie zgodził, ale natychmiast udawszy się do króla, doniósł mu, że Antypater chce straże więzienne przekupywać. Wtedy Herod dobył ze schorzałego ciała grzmiący okrzyk i pchnął w lot kilku ze swojej straży przybocznej, aby Antypatra stracili. Potem kazał go pochować w Hyrkanii. Następnie raz jeszcze zmienił testament w ten sposób, że zamianował swym następcą najstarszego syna, Archelaosa, brata Antypatra437, Antypasa zaś zamianował tetrarchą.