9. Wszelako zamęt wojny domowej wrzał nie tylko w Judei, lecz także w Italii. Bo oto Galba w samym środku Forum zamordowany, Oton obwołany imperatorem i natychmiast pogrążony w walce ze swym rywalem Witeliuszem, którego znowu obwołały imperatorem legie germańskie. Pod Fregdiakonem1011 w Galii wodzowie Witeliusza, Walens i Cecyna, stoczyli bój1012 z Otonem, na którego stronę pierwszego dnia walki zwycięstwo się chyliło, ale dnia drugiego przeważyło na stronę wojsk Witeliusza. Gdy wiele pociekło krwi, Oton, dowiedziawszy się w Brixellum1013 o poniesionej klęsce, odebrał sobie życie, a stał był na czele państwa tylko trzy miesiące i dwa dni. Wojska jego przeszły do Witelliusza, który też na czele wszystkich sił swoich wkroczył do Rzymu. Tymczasem piątego dnia miesiąca Daisios1014 Wespazjan opuścił Cezareę i ruszył na zawojowanie reszty Judei. Najpierw wkroczył w góry i dwie zajął toparchie, Gofnę i Akrabetę; następnie wziął miasteczka Betegę i Efraim1015, gdzie zostawiwszy załogi, ruszył prosto na samą Jerozolimę. Żydów, którzy mu ciągle w ręce wpadali, albo zabijał, albo brał do niewoli. Jeden z jego przywódców imieniem Cerealiusz wpadł na czele pieszych i konnych do tak zwanej Górnej Idumei, którą spustoszył, a Kafetrę1016, miejscowość na miasteczko wyglądającą, z dymem puścił, zaś Charabin1017 musiał oblegać, bo posiadało silne mury; kiedy wszelako myślał, że przyjdzie mu tutaj dłużej się zatrzymać, mieszkańcy nagle odemknęli bramy i poddali mu się, błagając łaski. Cerealiusz, upewniwszy się o ich wierności, na inne znowu ruszył miasto, a mianowicie na starożytne Hebron, które, jak to już było powiedziane, leży w górach w nieznacznej odległości od Jerozolimy. Wtargnąwszy tam przemocą, wyciął całą ludność zdatną do noszenia broni, a miasto spalił. Teraz już wszystko dokoła było ujarzmione prócz zajmowanych przez rozbójników twierdz Herodejon, Masada i Machero. Tedy najbliższym celem bojowym Rzymian była teraz Jerozolima.

10. Ledwie Szymon wydobył żonę z rąk gorliwców, a natychmiast rzucił się na nieograbione jeszcze okolice Idumei i tak srogo lud ścisnął, że kto mógł, uciekał do Jerozolimy. On zaś ścigał ich aż pod mury, obległ miasto powtórnie, a robotników z pól powracających chwytał i ubijał. Tedy dla ludu Szymon straszniejszy się stał od Rzymian, gorliwcy w mieście gorsi od obu, a ich wszystkich okrucieństwem i czelnością przewyższały zastępy galilejskie1018. Bo Jan, dostawszy się dzięki nim na szczyt powodzenia, na wszystko im pozwalał, a żadnego hamulca chętkom ich nie nakładał. Żądza rabunku była u nich nienasycona; rabowanie domów, mężobójstwo i hańbienie kobiet uważali za czczą igraszkę, a mając ręce jeszcze krwią ociekłe, chciwie pożerali zdobyty łup. Potem jęli z przesytu udawać kobiety, trefić włosy, wdziewać niewieście szaty, maścić się olejkami i dla ozdoby podmalowywać oczy. Nie tylko jednak stroili się za kobiety, ale i w nierządzie kobiety udawali, a opętani wszeteczną myślą, różne zakazane rozkosze dla chuci swych wynajdywali i pokalawszy miasto, zamienili je w jeden dom rozpusty. W twarzy niewieścią słodycz udając, nagle prawicą sieli mord; pląsając w powabnym tańcu, nagle zamieniali się w dzikich wojowników, a spod barwnych chlanid1019 niespodzianie wyciągając miecze, zabijali każdego, kto się im nawinął. Kto uszedł z rąk Jana, na tego czyhał bardziej jeszcze krwiożerczy Szymon, a kto zdążył ujść z miasta przed gwałcicielami, ten wpadał pod nóż grabieżników za bramami; kto zaś chciał zbiec do Rzymian, zastawał wszystkie drogi obsadzone.

11. Toteż w zastępach zbrojnych powstał bunt przeciwko Janowi, a mianowicie wszyscy Idumejczycy odłączyli się, aby obalić tyrana, bo korciła ich jego władza, a okrucieństwo zapalało nienawiść. Wywiązała się też walka, w której wielu gorliwców poległo, a reszta została spędzona do pałacu, zbudowanego przez Graptę, krewniaczkę Izasa1020, króla Adiabeńczyków. Idumejczycy, którzy tam za nimi wpadli, parli gorliwców dalej do świątyni i poczęli rabować skarby Janowe, gdyż w pałacu tym mieszkał †1021 i tu też składał wszystkie łupy, jakie zebrał dzięki swemu tyraństwu. Tymczasem tłum rozproszonych po mieście gorliwców wpadł do świątyni, połączył się z tymi, którzy tam już byli, a Jan chciał ich poprowadzić na lud i na Idumejczyków. Ci jednak, widząc przewagę po swojej stronie, nie bali się otwartego z nimi boju; lękali się tylko, żeby ludzie ci, doprowadzeni do rozpaczy, nocą niespodzianie nie wypadli na nich ze świątyni i nie podpalili miasta. Przeto zebrali się i poczęli z arcykapłanami radzić, jakby się zabezpieczyć przeciwko takiej napaści. Ale Bóg myśli ich rozumnie nie dał działać, że wpadli na rzecz gorszą od samej zagłady; albowiem uchwalili dla obalenia Jana wezwać Szymona i wielkimi błaganiami sprowadzić sobie drugiego tyrana. Zamiar ten został rzeczywiście wykonany. Do Szymona, przed którym każdy drżał, posłano arcykapłana Mateusza z prośbą, aby zechciał wkroczyć i zająć miasto. Do Mateusza przyłączyli się także ci, którzy uciekli przed gorliwcami z Jerozolimy, bo myśleli, że będą im zwrócone ich domy i ich dobytek. Szymon z wielką pychą zgodził się zostać ich panem i wkroczył do Jerozolimy pod pozorem, że chce oczyścić miasto z gorliwców. Tedy lud witał go jak zbawcę i jak opiekuna. Ale zaledwie Szymon w mieście osiadł, a już tylko na to patrzył, jakby władzy swojej nadać trwałość, z tymi natomiast, co go tu wezwali, obchodził się zupełnie jak z nieprzyjaciółmi i jak gdyby nie przez nich, ale na nich został wezwany.

12. I oto stał się Szymon władcą Jerozolimy w roku trzecim wojny, w miesiącu Ksantikos1022. Jan z tłumem gorliwców znalazł się rzeczywiście w położeniu bez wyjścia, wszelka droga ze świątyni została im zamknięta, wszelki ich dobytek w mieście zrabowany, bo Szymon i jego poplecznicy najpierw do tego się zabrali, aby ograbić nieprzyjaciela z wszelkiego posiadania. Prócz tego Szymon przy pomocy ludu uczynił szturm na świątynię, ale gorliwcy z kolumnad i blanków odparli napad. Wielu ludzi Szymonowych legło, wielu pokrytych ranami odniesiono do domów; gorliwcy bowiem, wyższe zajmując położenie, łatwo, a celnie mogli do nich mierzyć. Ale to dogodne stanowisko jeszcze dogodniejszym chcieli uczynić, przeto wznieśli cztery wieże, aby ich pociski mogły z większej wyżyny razić przeciwnika. A mianowicie wznieśli jedną wieżę na północno-wschodnim załomie muru, drugą ponad Ksystosem, trzecią na rogu na wprost Dolnego Miasta, a czwartą nad pastoforiami1023, gdzie wedle starożytnego zwyczaju stawał kapłan i dźwiękiem trąby co siódmy wieczór zwiastował nastanie szabatu, a nazajutrz o tej samej porze jego zakończenie, aby za pierwszym razem lud wezwać do porzucenia pracy, a za drugim do jej wznowienia. Na wieżach tych poustawiali katapulty i balisty, łuczników i procarzy. Tedy Szymon zwolnił nieco w napadach, bo w jego ludziach poczęła słabnąć odwaga; wszelako jeszcze się trzymał, posiadając liczebną przewagę, aczkolwiek pociski miotane z kusz zastępom jego czyniły wielkie krzywdy.

X

1. Ale i Rzym był na owe czasy wielkimi niepokojami poruszony. Przybył z Germanii Witeliusz razem z wojskiem i ogromnymi tłumami dodatkowej zbieraniny, którą wlókł za sobą; a ponieważ w gmachach dla postoju wojsk przeznaczonych miejsca dla tylu żołnierstwa brakowało, przeto prawie każdy dom napełnił się zbrojnymi, a cały Rzym zamienił się w jedno wielkie obozowisko. Kiedy owo zwłóczone pochodami żołnierstwo żywymi oczami swymi spojrzało na ów Rzym, na owe bogactwa, na poświtujące wszędzie srebro i złoto, nieprzyzwyczajone do podobnego widoku taką w sobie ku temu wszystkiemu chciwość poczuło, że całkiem się nie mogło powstrzymać od grabieży i mordowało każdego, kto mu usiłował w tym przeszkodzić. Oto jak wówczas wyglądało w Italii1024.

2. Właśnie Wespazjan, po ujarzmieniu całej okolicy położonej dokoła Jerozolimy, wrócił był do Cezarei, kiedy dobiegły go wieści o zamieszkach w Rzymie i o obwołaniu Witeliusza imperatorem. Aczkolwiek posiadał tę zaletę, że umiał nie tylko być stanowczy w rozkazach, ale i wzorowy w posłuszeństwie, wzburzyło się w nim wszystko, albowiem w żaden sposób nie mógł uważać za godnego tronu człowieka, który w osłabionym państwie tak jak on się rządził. Dręczyła go też myśl, że kiedy ojczyzna jego tam daleko ginęła, on tu obce musiał najeżdżać krainy. Niekiedy zrywał się do jakiejś pomsty, ale wnet przychodziła rozwaga i ukazywała mu przestrzeń dzielącą go od ojczyzny. A była to zima; nim zdołałby dopłynąć do Italii, los nieobliczalny mógł mu niejedną zgotować niespodziankę. Oto dlaczego na razie powściągnął swoje gniewy.

3. Wszelako cała starszyzna wojskowa i żołnierze1025, schodząc się na pogawędki, otwarcie i głośno mówili o konieczności zmiany władzy i bynajmniej nie ukrywali swego niezadowolenia, powiadając, że żołnierze stojący w Rzymie, których zniewieściałe ucho nie zniosłoby nawet wrzawy wojennej, pędząc życie w zbytku, całkiem wedle swego upodobania obwołują imperatorów, kierując się jedynie osobistymi korzyściami; oni natomiast, którzy tyle trudów ponieśli, którzy pod hełmami posiwieli, zrzekać się mają owego prawa, kiedy wśród nich właśnie jest taki, który bardziej niż ktokolwiek na podobne zasłużył wyniesienie. Czyż się im nadarzy druga taka sposobność, aby mogli mu okazać prawdziwą wdzięczność za jego dobroć? O tyle Wespazjan jest doprawdy tego wyboru godniejszy od Witeliusza, o ile godziwszą jest rzeczą, aby tu oni przed wyborcami Witeliusza pierwszy głos mieli. Bitwy, które tutaj staczali, w niczym co do swej wagi nie ustępują tym, jakie stoczono wśród pól germańskich, ani też ramię ich mniej dzielne jest od ramienia żołnierzy, którzy stamtąd tyrana sobie sprowadzili. Kropla krwi w tej słusznej nie padnie sprawie, bo chyba senat i lud rzymski nad nierządne życie Witeliusza wstrzemięźliwość stawią Wespazjana, nad tyrana i okrutnika wodza zacnego1026, nad bezdzietnego władcę1027 ojca, który dochował się potomstwa. Pokój mogą zapewnić ojczyźnie tylko przymioty panującego. Jeżeli o to chodzi, aby siadł na tronie władca przez wiek swój doświadczeniem obdarzony, oto jest nim Wespazjan; jeżeli winien być wyposażony siłą młodości, oto jest Tytus; z wieku obydwóch należytą godzi się wyciągnąć korzyść. Tego, którego imperatorem obwołają, nie tylko własną zdołają poprzeć siłą, skoro stanowią aż trzy legie, ale jeszcze będącymi przy nich wojskami posiłkowymi królów, pociągną za sobą cały Wschód, pociągną te części Europy, które przed Witeliuszem żadnej nie uczuwają trwogi, pociągną italskich sprzymierzeńców, stanie brat Wespazjana i wtóry jego syn1028, do tego ostatniego przyłączy się najwybitniejsza młodzież, a zresztą pod jego strażą stoi miasto, która to okoliczność jest wielkiej wagi dla przeprowadzenia ich zamysłów co do ustalenia władzy. Ale jeżeli będą zwlekali, to senat może takiego wynieść na imperatora, dla którego wojsko, ta prawa ręka państwa, żadnego nie będzie żywiło szacunku.

4. Takie to słowa krążyły pomiędzy żołnierstwem, aż nagle zebrali się i zachęcając się wzajemnie okrzykami, obwołali Wespazjana imperatorem, wzywając go, aby ratował zagrożone imperium. Wespazjan już od dość dawna przejęty był troską o los państwa, choć sam o objęciu władzy nie myślał, wolał też spokojny żywot obywatela nad groźną świetność takiego stanowiska. Nie chciał tedy przyjąć wyboru. Ale starszyzna tym bardziej nalegała na niego, a żołnierze, dobywszy miecza, grozili mu nawet śmiercią, jeżeli odtrąci życie uświetnione takim zaszczytem, jakim go obdarzali. Starał się wytłumaczyć im, jakie powody skłaniają go do usunięcia się od władzy; ale gdy i to nie odniosło pożądanego skutku, przychylił się do woli swoich wyborców.

5. Kiedy Mucianus z resztą starszyzny żądał od niego, aby władzę najwyższą chwycił w swoje ręce1029, a żołnierstwo okrzykami świadczyło, że zanim na każdego ruszy przeciwnika, postanowił najpierw zająć Aleksandrię, bo wiedział doskonale, jakie znaczenie posiada Egipt, zasypujący całe państwo swoim zbożem, wiedział, że zawładnąwszy tym krajem, obali Witeliusza, nawet wtedy, gdyby ten gwałtami chciał przy władzy się utrzymać, bo sam lud uprzykrzy go sobie, jeśli tylko pod nim zazna głodu. Zresztą może jeszcze dwie legie stojące w Aleksandrii przeciągnąć na swoją stronę. Gdyby zaś los przeciwny spiętrzył przed nim nieprzebyte przeszkody, będzie mógł w tym kraju znaleźć sobie bezpieczne schronienie; albowiem lądem trudno się dobrać do niego, a u wybrzeży nie ma dla okrętów żadnej przystani, od zachodu zamykają krainę bezwodne pustynie Libii, od południa, sięgnąwszy Syene1030 u granic Etiopii1031, zamknięta nilowymi kataraktami1032, na wschodzie, sięgając do Koptos1033, Czerwonym oblana Morzem. Na północy niby mur widnieje nieprzebyty zwał ziemi, Syrii sięgający, i tak zwane Morze Egipskie, zatoki żadnej nieposiadające. Oto jak Egipt ze wszystkich stron przez naturę jest osłoniony. Długość jego wynosi od Peluzjum do Syene dwa tysiące stajań, ale drogą wodną od Plintyny1034 do Peluzjum jest stajań trzy tysiące. Nil1035 jest spławny tylko do Elefantyny1036, wyżej pod wodę płynąć nie można z powodu wspomnianych już wodospadów. Do przystani aleksandryjskiej wjazd dla okrętów nawet w czasie całkiem spokojnym nie jest bezpieczny, bo wąski, kręty, podwodnymi najeżony skałami. Lewej strony przystani strzegą wzniesione ludzkimi rękami obwarowania, po stronie prawej występuje wyspa Faros1037 z ogromną wieżą, która rzuca żeglarzom światło w morze na odległość trzystu stajań, aby w nocy podpływając, wiedzieli, gdzie się zatrzymać i nie narażali się w ciemności na niebezpieczne wpływanie do portu. Wysepka ta jest otoczona potężną sztuczną groblą; tedy fala morska, tłukąc się między nią a leżącymi po drugiej stronie obwarowaniami, wielce utrudnia przejazd, a z powodu ciasnoty czyni go jeszcze bardziej kłopotliwym. Wszelako wewnątrz przystani jest całkiem zacisznie. Obwód tej przystani wynosi trzydzieści stajań. Czego kraj potrzebuje dla swego użytku, to wwozi się tędy, a to natomiast, co po zaspokojeniu potrzeb zbywa mu z płodów, tędy też na cały wywozi się świat.