3. Także w owe dni kapłan imieniem Jezus, syn Tebuteja1328, gdy mu Cezar za wydanie niektórych świętych klejnotów przysiągł ułaskawienie, przybył i oddał dwa świeczniki, ukryte w murze Przybytku, całkiem podobne do tych, które tam przedtem wystawione były na widok, dalej stoły, czasze, misy, wszystko ciężkie, szczerozłote. Także wydał zasłony, szaty arcykapłańskie z kamieniami i różne inne przedmioty przeznaczone do świętych obrządków. Również skarbnik świątyni, Fineas, gdy go pochwycono, wydał szaty, pasy kapłańskie, dużo purpury i szkarłatu, co trzymano w świątyni dla naprawiania zasłony, znaczny zapas cynamonu1329, kasji1330 i innych kadzideł, które codziennie mieszano i palono na cześć Boga. Wiele jeszcze innych kosztowności i ozdób wydał ów kapłan, za co, choć był pojmany siłą, obchodzono się z nim nie jak z jeńcem, ale jak z dobrowolnym zbiegiem.
4. Po osiemnastu dniach pracy a mianowicie dnia siódmego miesiąca Gorpiajos1331, gdy wały zostały ukończone, Rzymianie podsunęli machiny. Zaraz też powstańcy dość licznie porzucali mur i uważając już miasto za stracone, zbiegali na Akrę, do chodników. Wszelako liczba przeważająca, stanąwszy do szeregu, czyniła wszelkie wysiłki, aby Rzymianom to podsuwanie machin utrudnić. Rzymianie wszelako zmogli ich siłą i liczebnością, może jednak głównie tym, że szli pełni ducha na zgnębionych i wyczerpanych. Zaledwie bowiem część muru została skruszona, a niektóre wieże pod uderzeniami taranów poczęły się chybotać, obrońcy zbiegli, także i tyranów opadł strach, wcale niebezpieczeństwu nie równy. Jeszcze nieprzyjaciel nie był wtargnął przez wyłom, a już się wylękli, już zabierali się do ucieczki. I wtedy zaiste można było widzieć, jak ci do ostatnich chwil pewni siebie pyszałkowie, ci tak chełpliwi ze swych zbrodni, jak spokornieli, jak dygotali, że aż litość brała wobec takiej przemiany losu, choć to byli wierutni łajdacy i żadnej litości niewarci. Myśleli, że może uda się im uderzyć na mur rzymski, przebić się przez straże, wydostać na swobodę. Daremnie się jednak oglądali za wierną drużyną, wszyscy, przyparci nieubłaganą koniecznością, rozbiegli się. Gdy jedni gońcy nadbiegli z wiadomością, że Rzymianie zburzyli już cały mur zachodni, inni, że Rzymianie już wtargnęli do miasta, inni, że Rzymianie ich właśnie szukają i są już w pobliżu, inni wreszcie ze strachu wszystko mylnie widząc, że Rzymianie już obsadzili wieże, padli twarzą na ziemię, biadali nad swoim otumanieniem i jak gdyby im kto poprzerzynał ścięgna1332, ruszyć się z miejsca nie mogli. Tedy w całej pełni okazała się władza Boga nad niecnymi, a także szczęście Rzymian. Tyrani bowiem sami wbrew swemu bezpieczeństwu opuścili wieże i zbiegli w dół, kiedy tych wież żadną siłą nie można by zdobyć, tylko ogłodzeniem załogi. Rzymianie zaś, z takim mozołem zdobywający znacznie słabsze mury, tylko dzięki swemu szczęściu zajęli teraz posterunki, przeciwko którym nie poradziłyby żadne machiny. Albowiem wieże1333, o których mówiliśmy wyżej, byłyby się oparły najpotężniejszym taranom.
5. Skoro powstańcy je opuścili, a raczej skoro z nich przez Boga zostali wypędzeni, natychmiast pobiegli w dolinę poniżej Siloa, a gdy nieco ochłonęli z przestrachu, rzucili się na mur rzymski. Ale już napad ich nie miał w sobie tego wichru, bo i klęski, i znękanie siły ich stargało. Straże odparły ich. Tedy rozbiegli się na wszystkie strony i ukryli się w podziemnych chodnikach. Rzymianie zajęli mur miejski, na wieżach zatknęli godła i przy grzmocie oklasków1334, wśród szału radości zaśpiewali pieśń zwycięstwa, że koniec wojny znacznie ich mniej kosztował mozołu niż początek. Uwierzyć niemal wcale nie mogli, iż tak całkiem bez przelewu krwi ostatni zdobyli mur, nigdzie oczekiwanego wroga nie spostrzegłszy. Z dobytymi mieczami przebiegali następnie ulice, zabijali każdego człowieka w drodze napotkanego; domy, do których kryła się ludność, puszczali z dymem, paląc je razem z zamkniętymi w nich mieszkańcami. Grabili i burzyli, ale gdy niekiedy za łupem wpadali do domów, spostrzegali całe rodziny wymarłe z głodu, dachy zawalone zwłokami, a widok ten takim przejmował ich obrzydzeniem, że z pustymi rękami uciekali. Litość czując dla umarłych, bynajmniej nie przepuszczali żywym, kładli trupem każdego, kto się im nawinął, spiętrzyli w ulicach stosy zwłok, całe miasto zbluzgali krwią, że w różnych miejscach posoka ludzka pogasiła pożary. Nad wieczorem zaprzestali rzezi. Ale pożoga szerzyła się przez noc całą, a gdy wstał dzień ósmy miesiąca Gorpiajos1335, już tylko dymiły szczątki Jerozolimy, owego miasta, które w ciągu tego oblężenia tyle doznało klęsk, że gdyby w ciągu całego swego istnienia bodaj tyle szczęścia zaznało, godne byłoby powszechnej zazdrości. A zaiste niczym nie zasłużyło sobie na tak okropny koniec, jeno chyba tym, że wydało z siebie pokolenie, które na nie taki sprowadziło pogrom.
IX
1. Tytus, wjeżdżając do miasta1336, podziwiał nie tylko potężne budowle, ale w szczególności także owe wieże, które tyrani byli w bezrozumie swoim opuścili. Oglądając ich zwartość, ich wysokość, ogrom każdego głazu, dokładność spojeń, szerokość, długość nadzwyczajną, zawołał: „Bóg nas w walce wspomagał, Bóg spędził Żydów z tych miejsc warownych, bo jakżeby takim wieżom poradziły ludzkie ręce i ludzkie machiny!”. Nad niejednym szczegółem unosił się w ten sposób, rozmawiając ze swymi przyjaciółmi; następnie polecił wypuścić na wolność więźniów, których tam tyrani pozamykali; wreszcie kazał zburzyć doszczętnie resztę miasta i murów, tylko owe wieże zostawić jako pomnik swego szczęścia, dzięki któremu to zdobył, co było po prostu do zdobycia niemożliwe.
2. Ponieważ żołnierstwo już się znużyło ustawicznym mordowaniem, a ujawniało się wciąż jeszcze dużo ludu, Cezar kazał zabijać tylko uzbrojonych i stawiających opór, resztę zaś brać żywcem. Mimo to żołnierze starców i ludzi słabowitych wyrzynali, natomiast młódź i wszystko, co było zdatne, spędzili do świątyni, gdzie zamknęli ich w dziedzińcu kobiet. Cezar kazał nad nimi strażować jednemu ze swoich wyzwoleńców; natomiast Fronto, jeden z jego przyjaciół, miał ich rozsądzać. Powstańców i zbójców, którzy sami siebie wydawali, kazał tracić, natomiast młodzieńców najbardziej rosłych i pięknych, wybrawszy, zachował sobie na tryumf. Z reszty, jaka pozostała, młódź ponad siedemnaście lat wieku Tytus odesłał do kopalń egipskich, lecz większość rozdarował do poszczególnych eparchii, gdzie mieli na igrzyskach ginąć od miecza lub dzikich zwierząt. Wszystkich niżej siedemnastu lat sprzedał. W owe dni, kiedy Fronto wedle tego robił ten wybór, zmarło ich tam z głodu jeszcze jedenaście tysięcy, częścią dlatego, że straże powodowane nienawiścią nie dawały im jeść, częścią dlatego, że oni sami żadnego jadła przyjmować nie chcieli; swoją drogą zabrakło istotnie żywności dla tak wielkiej liczby ludzi.
3. Ogółem powleczono do niewoli w wojnie tej dziewięćdziesiąt siedem tysięcy, w czasie oblężenia zginęło milion i sto tysięcy, wszystko przeważnie rodowici Żydzi, ale zamiejscowi; albowiem na Święto Przaśników lud napłynął ze wszystkich stron do stolicy, wojna zaskoczyła go znienacka, w ciasnocie takiej musiała paść na ludzi zaraza, a potem nieunikniony głód. Że miasto mogło pomieścić taką liczbę ludzi, dowodzi spis dokonany za Cestiusza, który chcąc Neronowi, lekceważącemu sobie naród żydowski, dowieść jego rozkwitu, nakazał arcykapłanom lud w miarę możności policzyć. A ponieważ właśnie przypadało święto Paschy, w czasie którego od godziny dziewiątej do jedenastej1337 odbywa się składanie ofiar i dokoła każdej ofiary zbiera się bractwo1338, złożone z dziesięciu, a niekiedy i dwudziestu ludzi1339, nikt bowiem nie może spożywać ofiary w samotności, przeto naliczono zwierząt ofiarnych dwieście pięćdziesiąt pięć tysięcy sześćset1340. Jeżeli tedy na każdą ofiarę choćby dziesięciu ludzi podamy, otrzymamy liczbę ogólną dwa miliony siedemset tysięcy, i to tylko samych ludzi czystych i wyświęconych. Albowiem do składania ofiar nie dopuszczano trędowatych, cierpiących na płynienie nasienia, kobiet słabych na chorobę miesięczną i wszelkiego rodzaju nieoczyszczonych, a także różnych cudzoziemców, którzy się w czasie obrządku tam znaleźli,1341
4. tedy większość składała się z przybyszów. Los zatem zrządził, że tu cały naród niby w więzieniu został zamknięty, że wróg otoczył miasto szczelnie ludem natłoczone1342. Dlatego też żadna klęska, czy to ręką człowieka zadana, czy ręką Boga, takiej liczby ofiar, jak wtedy, nie pochłonęła. Tych, co się jeszcze ukazywali, Rzymianie albo zabijali, albo brali w niewolę; tych natomiast, co się po chodnikach kryli, szukali pilnie, czyniąc rozkopy; kogo wykryli, zaraz usiekli. Znaleźli tam jeszcze przeszło dwa tysiące trupów takich, którzy albo sami sobie śmierć zadali, albo też zabijali jedni drugich; ale przeważająca ich część poginęła z głodu. Na żołnierzy, którzy tam schodzili, uderzała okropna woń trupia, że wielu natychmiast się cofnęło; kogo zaś żądza łupu w głąb prowadziła, ten musiał się przedzierać przez całe gromady zwłok. W chodnikach tych znaleziono istotnie dużo kosztowności, a chciwość obierała każdą drogę, byle wiodła do łupu. Dobyto też wielu więźniów, zamkniętych przez tyranów, albowiem ludzie ci do ostatniej chwili nie zaniechali swoich okrucieństw. Ale też Bóg obu tych tyranów pokarał, jak na to zasługiwali. Jan, który wraz z bratem swoim w podziemnych chodnikach marł z głodu, zwrócił się nareszcie do Rzymian z prośbą o łaskę, którą tylokrotnie odrzucał. Szymon zaś, przeszedłszy niesłychaną nędzę, poddał się w okolicznościach, które niżej opiszemy1343; miał on być stracony w czasie tryumfu, Jan zaś został skazany na dożywotne więzienie. Rzymianie, puściwszy z dymem najodleglejsze dzielnice miasta, zrównali mury z ziemią.
X
1. Tak tedy padła Jerozolima we wtórym roku panowania Wespazjanowego ósmego dnia miesiąca Gorpiajos1344, przedtem już pięć razy zdobywana, obecnie raz drugi zburzona. Zdobywali ją kolejno: Asochajos1345, król egipski, Antioch, Pompejusz, Sosius do spółki z Herodem1346, nie burząc jej. Zajął i zburzył ją przed nimi król Babilończyków1347, a mianowicie w tysiąc czterysta sześćdziesiąt osiem lat i sześć miesięcy po jej założeniu. Pierwszym jej założycielem był władca chananejski, który się zwie w języku miejscowym „król sprawiedliwy”1348, a był nim rzeczywiście; toteż pierwszy służył Bogu jako kapłan, pierwszy zbudował mu świątynię, przezwawszy miasto Świętą Solimą1349, przedtem zwane tylko Solimą. Później Dawid, król Żydów, wypędził z miasta Chananejczyków, a osiedlił w nim swych rodaków; w czterysta siedemdziesiąt siedem lat i sześć miesięcy po nim miasto zostało zburzone przez króla babilońskiego. Od Dawida, który pierwszy berło królewskie dzierżył nad Żydami, do zburzenia Jerozolimy przez Tytusa upłynęło lat tysiąc sto siedemdziesiąt dziewięć, a od pierwotnego jej założenia do ostatniego zburzenia lat dwa tysiące sto siedemdziesiąt siedem. Ani starożytność, ani ogromne bogactwo, ani rozmnożenie ludu po całej ziemi, ani też wielka sława obrządku nie uchroniła jej od zagłady. Oto jak się zakończyło oblężenie Jerozolimy.