Nałożono stos suchych drewek na kominie,

Palił się suty ogień, drewienka trzaskały;

W garnuszkach dzieci piwo dla dziadunia grzały:

Opodal nieco siedział dziadzio posiwiały,

Wdzięcznem okiem spoglądał na kochane wnuczki,

A że wiedział, jak lubią moralne nauczki,

Aby dziecinki zabawić

Tak im zaczął prawić:

«Patrzajcie, jaka słota, jak smutno na dworze!

Nie lepiej przy kominku posiedzieć w tej porze?