Ludnej Warszawy połowa

Wyległa w ową niedzielę.

Tak kłosek po kłosku znika,

Rzednieje zboże nieznacznie.

Wtem się nawija kaleka,

I o wsparcie prosić zacznie.

Jaki taki go omija,

Rzadko ręka wesprze czyja.

Z westchnieniem rzekł Jasio tkliwy:

«O jakże on nieszczęśliwy!