I brylantowe kólczyki.

Tu dopiero harmider, dom się w piekło zmienia,

Pełno było domysłów, pełno podejrzenia,

A nikomu w myśl nie wpadnie,

Że to młody kruczek kradnie.

Raz się ów panicz zbliżył do stolika,

Porywa srebrny dzwonek i przez okno zmyka.

Dzwoni... a na ten odgłos służący wybiega,

I na gorącym razie złodzieja spostrzega.

«A tuś mi! to ty ptaszku takie płatasz licho?»