Przemogła ciężkość, upada ptaszyna.

Mniema że się dostała do lepszego świata,

Puszcza się śmiało, krąży, buja, lata,

Ale niestety! po niedługiej chwili,

Widzi, jak się bardzo myli.

O drzwi, o ściany tłucze sobie głowę,

Coraz zawady napotyka nowe,

A nawet okna przejrzyste,

Jasne jak światło, jak powietrze czyste,

Tłumiąc lot biednego ptaka,