I wyrzutów nie czynił,

Ale czemprędzej pospieszył,

Podniósł, pogłaskał, pocieszył.

Mama do niej mówiła: «Alineczko droga!

Widzisz, kochanie, jak się stawia noga,

A za nią druga posunie się snadnie,

I Alinka nie upadnie».

Tak każdy dawał rady,

Każdy usuwał zawady,

I dziś już, Bogu dzięki, niebezpieczeństw niema,