Bez pomocy piastunki, nóżeczki stawiała;

Wtedy jak wśród wody trzcinka,

Chwiała się Alinka.

Ojciec i matka i każde z rodziny,

Śledziło chciwie słaby krok dzieciny,

A jeśli upadać miała,

Przychylna ją ręka wstrzymała.

Kiedy się upaść dziecinie zdarzyło,

Żadnych tam gniewów nie było;

Nikt jej o to nie winił,