Paszcza drżąca, bezbronna już smak postradała,

Oczy, co niegdyś bystro zdobycz wyśledzały,

W słup mu stawały.

Widząc, iż się już wkrótce z tym światem rozstanie,

Ród luby na ostatnie zwołał pożegnanie,

I kiedy iskra życia dogorywa,

Tak się odzywa:

«Jużeście nadto długo w zbrodniach wiek trawili,

Słuchajcie rady ojca w tej stanowczej chwili.

Teraz, teraz on czuje ciężar przewinienia,