Teraz to go dopiero dręczy głos sumienia.

Patrzcie, zduszone gęsi — które chciwie żarłem,

Stawają mi przed oczy z krwią zbroczonem gardłem,

Oto indyk... czegóż chce ta mara nadęta?

Tu kwoka się o swoje domaga pisklęta!»

Łakome dzieci wokoło spojrzały,

«Ach ojcze, wrzasną, gdzie te specjały?

Gdzież te gąski wyborne, gdzież ta smaczna kurka?

My nigdzie nie widzimy i jednego piórka!

Może to tylko mary wyobraźnia nieci,