Gdy skromne ma odzienie, przytułek chędogi;

Dosyć dla niego, już on nie ubogi.

Zosia to wszystko miała,

Ale nie zawsze na tem przestawała:

Chleb ją kłuł w ząbki, bo niedosyć biały,

Chociaż go kilka razy pytelki owiały;

Sukienka mocna i zgrabna

Już nic nie warta, jeśli nie jedwabna;

Pokoik wybielony, z umytą podłogą,

Miał postać za ubogą.