I kiedy raz nad takim płacze pokoikiem,

Zajeżdża wuj dobrodziej, co był kanonikiem:

Przed niego się więc cała sprawa wytoczyła.

«Otrzyj łzy — rzekł łagodnie — nie płacz Zosiu miła,

Wierz mi, lubo dziecinko! to szczęścia nie daje:

Ten szczęśliwy prawdziwie, co na swem przestaje.

Przyjmuj z wdzięcznością, co masz z Boskiej ręki,

Lepsze czy gorsze, równe złóż mu dzięki,

Życie nasze podróżą, Zosinko kochana!

A ta izdebka na popas ci dana.