Żyłyśmy tu bezpiecznie; dziś już niema rady.

Kto się spuszcza na krewnych, albo na sąsiady,

Buduje na powietrzu. Kto ufny sam sobie,

Powie: „Tak, dziś być musi bo ja to sam zrobię.”

Niezawodnie dokona: Wynośmy się dzieci!

Ujrzymy tu żniwiarzy, gdy słońce zaświeci.

Tak się stało, przepiórki odleciały dalej,

Ojciec z synem szczęśliwie pszeniczkę zebrali.

Krople rosy

«Biedne te rosy kropelki,