Przepraszam... ależ pani kochasz dzieci swoje,

O! i ja kocham moje!

Myślałam, że co upadnie,

Tego podnosić panom nie ładnie;

Że to dla biednych zostanie,

Że mogłabym to znieść dzieciom na śniadanie.

Ale kiedy się nie godzi,

To biedna myszka odchodzi.

Łzy stanęły w oczach pani,

I bułeczek i ciasteczek