I rzecze: Nie powrócę, choć mama zawoła”;

Wtem ją znienacka utnie żądłem pszczoła.

Salka w płacz. Jak nie płakać, kiedy kogo boli?

Znikła już chęć uporu, wraca mimo woli,

Dotychczas niezatarte nosi jeszcze znamię,

Uczcie się dzieci nie uchybiać mamie.

Powrót do chleba

«Jam smaczny placuszek z mąki jak śnieg białej

Na wierzchu mam rodzynki, cukier i migdały;

Spodziewam się, lube dziecię!